Rodzice błagają o pomoc❗ Tymofii walczy z medulloblastomą ❗
Najważniejsze informacje
-
DiagnozaMedulloblastoma wysokiego ryzyka
-
Wiek Podopiecznego11 lat
-
Lokalizacja
-
PodopiecznyTymofii Nazarov
Poznaj historię
„Ratuj mnie, mamusiu!”...
Był zwykły wieczór, Tymofij oglądał bajki. Nagle zbladł i powiedział: „Mamo, źle się czuję, kręci mi się w główce...”.
" Nie wiem dlaczego, ale bardzo to mnie przestraszyło, te jego dziwne objawy"- opowiada mama Tymka.
Chłopiec powiedział, że jest mu niedobrze, że kręci mu się w głowie i był bardzo blady. A potem zaczął płakać i mówić:
Mama Tymofeja zadzwoniła do znajomej pani doktor. Lekarz jednak powiedziała, że prawdopodobnie nic strasznego się nie dzieje, że to podobno atak paniki. Mama Tymka jeszcze kilka razy próbowała zwrócić się do lekarzy z prośbą o wykonanie rezonansu, bo intuicja lekarza i matki podpowiadała jej, że dzieje się coś strasznego. Słyszała jednak, że to ataki paniki, że jej syn potrzebuje konsultacji psychiatrycznej, a nie diagnostyki neurologicznej.

Objawy wracały przez dwa lata. Stały się jak cień, którego nie dało się odsunąć. Tymofij, choć miał zaledwie kilka lat, pytał o leczenie onkologiczne, jakby intuicja próbowała go ratować.
W 2024 roku wszystko przybrało dramatyczny obrót. Bóle głowy, oczopląs, wymioty, strach przed wstawaniem. Chłopiec chwytał się rodziców tak, jakby bał się, że jeśli ich puści, już nie wróci. Kiedy w Wałbrzychu wykonano tomografię, świat się zatrzymał. Guz móżdżku o średnicy sześciu centymetrów.
Z Wałbrzycha trafili do Wrocławia, a później medycznym samolotem do Warszawy. Diagnoza była jak wyrok.
Medulloblastoma wysokiego ryzyka. Przerzuty do przysadki mózgowej i rdzenia kręgowego. Wodogłowie. Choroba, która zabiera dzieci w kilka miesięcy.
Operacja o życie, które wisiało na włosku
17 lutego chłopiec trafił na blok operacyjny. Rodzice szli za łóżkiem krzycząc w myślach, by on jeszcze żył, kiedy drzwi obejmą go ciszą. Operacja trwała pięć godzin. Udało się usunąć jedynie osiemdziesiąt procent guza. Reszta była zbyt głęboko.
Zdiagnozowano ciężki zespół opuszkowy.
Szpitalne piekło, które stało się ich codziennością
Onkologia stała się ich domem. Korytarze, w których słychać było płacz dzieci i łamane szeptem modlitwy rodziców, nigdy nie przestaną im dźwięczeć w głowie.
Tymofii przeszedł cztery cykle intensywnej chemii. Jego ciało wiotczało z dnia na dzień. Włosy wypadały garściami.
Przez pół roku Tymofii prawie nie wychodził ze szpitala. Tylko dwa razy udało się wrócić do domu na krótki pobyt .
Codzienna rehabilitacja była jak próba odbudowania dziecka od zera. „Nasza ukochana Pani rehabilitantka wkładała cele serce w swoją prace z Tymkem”- wspomina mama. A jednak zdarzył się cud! Po czterech miesiącach chłopiec stanął i zrobił swoje pierwsze kroki. W czerwcu powiedział pierwsze słowo od operacji, które brzmiało „mama”.
Radioterapia, zakażenie krwi i strach, który wrócił jeszcze silniej
Radioterapia zakończyła się w lipcu. Zamiast przynieść spokój, przyniosła kolejny cios. Zakażenie krwi. „On nam gasł w oczach. Bałam się, że go stracimy” -mówi mama - Ale dzięki lekarzom i Panu Bogu przeszliśmy to wszystko”
Początki chemii podtrzymującej też były trudne: Tymek miał najpierw gorączkę, późnej wymioty i niezrozumiale objawy neurologiczne. Wtedy Tymek trafił do Przylądka Nadziei. MRI wykazało powiększenie guza o dwa milimetry. ” WZNOWA!” – było powiedziano mamie. „To słowo sprawiło, że znowu rozpadliśmy się na kawałki. My już nie mieliśmy łez, tylko strach” mówią rodzice. Jednak, po konsultacji z radiologami z CZD w Warszawie lekarze stwierdzili ze ta różnica w wymiarach spowodowana badaniem na innym urządzeniu.
„Jeszcze dużo różnych wyzwań przytrafiło nam z Tymkiem w naszej ciężkiej walce z nowotworem – infekcje związane z obniżoną odpornością, wymiana portu naczyniowego i dużo innego, czego w ogóle nie musiało by doświadczyć żadne dziecko - opowiada mama.
Tymek jest bardzo dzielnym wojownikiem, marzy o powrocie do zdrowia i sprawności. Nigdy nie marudzi, zawsze współpracuje z lekarzami i pielęgniarkami. Obecnie chłopiec jest we Wrocławiu. Trwa chemioterapia podtrzymująca. Ciągła walka, gdzie każdy dzień może przechylić szalę w jedną ze stron. Niedawno Tymofii zapytał ojca o śmierć.
Tymek bardzo lubi zwierzęta i marzy o tym, by zostać lekarzem weterynarii, jak jego mama.
Rodzina w stanie ciągłego alarmu
Czworo dzieci. Choroba jednego z nich niszczy cały układ świata, który znali.
Starsze rodzeństwo stara się wspierać rodziców w domowych obowiązkach, by choć na chwilę pomóc im odetchnąć. Każdy aspekt życia podporządkowany jest teraz chorobie jednego dziecka. Największym wyzwaniem, obok samej choroby, jest głęboki niedosłuch. Aparaty słuchowe kosztują dwadzieścia osiem tysięcy złotych. Oprócz tego, po operacji, Tymek nie ma równowagi i potrzebuje codziennej rehabilitacji. Do tego leki, dieta i transporty. Wszystko co potrzebne, aby chłopiec mógł choć na chwilę zobaczyć świat, w którym nie ma bólu.
Promuj zbiórkę
Pobierz przygotowane grafiki i podziel się nimi w mediach społecznościowych. Zachęć swoich znajomych do wsparcia i udostępniania. Rozwieś plakat w swoim miejscu pracy, szkole, sklepie. Każda informacja zwiększa szansę na wygraną Podopiecznego!
Każda złotówka i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie. Pomóż dotrzeć do jak największej liczby osób i zwiększ szanse tej zbiórki. Poinformuj znajomych, rodzinę i społeczność – razem możemy więcej!
Przekaż 1,5% podatku
Twój e-PIT to najłatwiejszy sposób na rozliczenie podatków. Urząd Skarbowy wstępnie wypełnia zeznania podatkowe, a Ty możesz je zweryfikować, zatwierdzić lub poprawić.
- Krok 1 – zaloguj się do e-Urzędu Skarbowego i skorzystaj z usługi e-PIT.
- Krok 2 – w formularzu rozliczenia PIT kliknij opcję Wybierz organizację.
- Krok 3 – na liście organizacji wyszukaj Fundację Cancer Fighters lub wprowadź numer KRS 0000581036.
- Krok 4 – w polu z celem szczegółowym 1,5% wskaż Podopiecznego wpisując poniższe dane:
-
Nr KRS0000581036
-
Cel szczegółowyTymofii Nazarov
Wpłaty i słowa wsparcia
-
Cel zbiórkiLeki, dieta specjalistyczna, aparat słuchowy, balkonik do chodzenia, sprzęt rehabilitacyjny, koszty bieżącego leczenia
Promuj zbiórkę
Pobierz i udostępnij materiały
Przekaż 1,5% podatku
Podopiecznym Fundacji
Załóż skarbonkę
Skontaktuj sie z nami
Pobierz kod QR
Skarbonka pod ręką
Rodzice błagają o pomoc❗ Tymofii walczy z medulloblastomą ❗
-
Cel zbiórkiLeki, dieta specjalistyczna, aparat słuchowy, balkonik do chodzenia, sprzęt rehabilitacyjny, koszty bieżącego leczenia
Najważniejsze informacje
-
Diagnoza
-
Wiek11 lat
-
Lokalizacja
-
ZbiórkaTymofii Nazarov
Poznaj historię
„Ratuj mnie, mamusiu!”...
Był zwykły wieczór, Tymofij oglądał bajki. Nagle zbladł i powiedział: „Mamo, źle się czuję, kręci mi się w główce...”.
" Nie wiem dlaczego, ale bardzo to mnie przestraszyło, te jego dziwne objawy"- opowiada mama Tymka.
Chłopiec powiedział, że jest mu niedobrze, że kręci mu się w głowie i był bardzo blady. A potem zaczął płakać i mówić:
Mama Tymofeja zadzwoniła do znajomej pani doktor. Lekarz jednak powiedziała, że prawdopodobnie nic strasznego się nie dzieje, że to podobno atak paniki. Mama Tymka jeszcze kilka razy próbowała zwrócić się do lekarzy z prośbą o wykonanie rezonansu, bo intuicja lekarza i matki podpowiadała jej, że dzieje się coś strasznego. Słyszała jednak, że to ataki paniki, że jej syn potrzebuje konsultacji psychiatrycznej, a nie diagnostyki neurologicznej.

Objawy wracały przez dwa lata. Stały się jak cień, którego nie dało się odsunąć. Tymofij, choć miał zaledwie kilka lat, pytał o leczenie onkologiczne, jakby intuicja próbowała go ratować.
W 2024 roku wszystko przybrało dramatyczny obrót. Bóle głowy, oczopląs, wymioty, strach przed wstawaniem. Chłopiec chwytał się rodziców tak, jakby bał się, że jeśli ich puści, już nie wróci. Kiedy w Wałbrzychu wykonano tomografię, świat się zatrzymał. Guz móżdżku o średnicy sześciu centymetrów.
Z Wałbrzycha trafili do Wrocławia, a później medycznym samolotem do Warszawy. Diagnoza była jak wyrok.
Medulloblastoma wysokiego ryzyka. Przerzuty do przysadki mózgowej i rdzenia kręgowego. Wodogłowie. Choroba, która zabiera dzieci w kilka miesięcy.
Operacja o życie, które wisiało na włosku
17 lutego chłopiec trafił na blok operacyjny. Rodzice szli za łóżkiem krzycząc w myślach, by on jeszcze żył, kiedy drzwi obejmą go ciszą. Operacja trwała pięć godzin. Udało się usunąć jedynie osiemdziesiąt procent guza. Reszta była zbyt głęboko.
Zdiagnozowano ciężki zespół opuszkowy.
Szpitalne piekło, które stało się ich codziennością
Onkologia stała się ich domem. Korytarze, w których słychać było płacz dzieci i łamane szeptem modlitwy rodziców, nigdy nie przestaną im dźwięczeć w głowie.
Tymofii przeszedł cztery cykle intensywnej chemii. Jego ciało wiotczało z dnia na dzień. Włosy wypadały garściami.
Przez pół roku Tymofii prawie nie wychodził ze szpitala. Tylko dwa razy udało się wrócić do domu na krótki pobyt .
Codzienna rehabilitacja była jak próba odbudowania dziecka od zera. „Nasza ukochana Pani rehabilitantka wkładała cele serce w swoją prace z Tymkem”- wspomina mama. A jednak zdarzył się cud! Po czterech miesiącach chłopiec stanął i zrobił swoje pierwsze kroki. W czerwcu powiedział pierwsze słowo od operacji, które brzmiało „mama”.
Radioterapia, zakażenie krwi i strach, który wrócił jeszcze silniej
Radioterapia zakończyła się w lipcu. Zamiast przynieść spokój, przyniosła kolejny cios. Zakażenie krwi. „On nam gasł w oczach. Bałam się, że go stracimy” -mówi mama - Ale dzięki lekarzom i Panu Bogu przeszliśmy to wszystko”
Początki chemii podtrzymującej też były trudne: Tymek miał najpierw gorączkę, późnej wymioty i niezrozumiale objawy neurologiczne. Wtedy Tymek trafił do Przylądka Nadziei. MRI wykazało powiększenie guza o dwa milimetry. ” WZNOWA!” – było powiedziano mamie. „To słowo sprawiło, że znowu rozpadliśmy się na kawałki. My już nie mieliśmy łez, tylko strach” mówią rodzice. Jednak, po konsultacji z radiologami z CZD w Warszawie lekarze stwierdzili ze ta różnica w wymiarach spowodowana badaniem na innym urządzeniu.
„Jeszcze dużo różnych wyzwań przytrafiło nam z Tymkiem w naszej ciężkiej walce z nowotworem – infekcje związane z obniżoną odpornością, wymiana portu naczyniowego i dużo innego, czego w ogóle nie musiało by doświadczyć żadne dziecko - opowiada mama.
Tymek jest bardzo dzielnym wojownikiem, marzy o powrocie do zdrowia i sprawności. Nigdy nie marudzi, zawsze współpracuje z lekarzami i pielęgniarkami. Obecnie chłopiec jest we Wrocławiu. Trwa chemioterapia podtrzymująca. Ciągła walka, gdzie każdy dzień może przechylić szalę w jedną ze stron. Niedawno Tymofii zapytał ojca o śmierć.
Tymek bardzo lubi zwierzęta i marzy o tym, by zostać lekarzem weterynarii, jak jego mama.
Rodzina w stanie ciągłego alarmu
Czworo dzieci. Choroba jednego z nich niszczy cały układ świata, który znali.
Starsze rodzeństwo stara się wspierać rodziców w domowych obowiązkach, by choć na chwilę pomóc im odetchnąć. Każdy aspekt życia podporządkowany jest teraz chorobie jednego dziecka. Największym wyzwaniem, obok samej choroby, jest głęboki niedosłuch. Aparaty słuchowe kosztują dwadzieścia osiem tysięcy złotych. Oprócz tego, po operacji, Tymek nie ma równowagi i potrzebuje codziennej rehabilitacji. Do tego leki, dieta i transporty. Wszystko co potrzebne, aby chłopiec mógł choć na chwilę zobaczyć świat, w którym nie ma bólu.
Przekaż 1,5% podatku
Twój e-PIT to najłatwiejszy sposób na rozliczenie podatków. Urząd Skarbowy wstępnie wypełnia zeznania podatkowe, a Ty możesz je zweryfikować, zatwierdzić lub poprawić.
Krok 1
Krok 2
Krok 3
Krok 4
-
Nr KRS0000581036
-
Cel szczegółowyTymofii Nazarov
Promuj zbiórkę
Pobierz przygotowane grafiki i podziel się nimi w mediach społecznościowych. Zachęć swoich znajomych do wsparcia i udostępniania. Rozwieś plakat w swoim miejscu pracy, szkole, sklepie. Każda informacja zwiększa szansę na wygraną Podopiecznego!
Każda złotówka i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie. Pomóż dotrzeć do jak największej liczby osób i zwiększ szanse tej zbiórki. Poinformuj znajomych, rodzinę i społeczność – razem możemy więcej!







