Podczas badań u specjalisty, po złamaniu kości podudzia u mojego syna Antosia, lekarz zobaczył w jego nodze coś, co bardzo go zaniepokoiło. Do dziś pamiętam ten moment.
Pojechaliśmy z myślą, że to złamanie, które z czasem się zagoi. Nie przypuszczałam, że kilka chwil później usłyszymy, że potrzebne są kolejne, pilne badania. Czułam narastający niepokój, ale wciąż wierzyłam, że to tylko ostrożność lekarza.
Bezradność i strach
Wszystko potoczyło się później bardzo szybko. Każdy dzień oczekiwania wydawał się wiecznością. Chciałam wierzyć, że za chwilę usłyszymy, że wszystko będzie dobrze.
Syn trafił do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie wykonano biopsję.
Próbowałam być silna dla Antka, ale w środku rozsypywałam się z bezradności i strachu.
Diagnoza przyszła bardzo szybko. Osteosarcoma.
Nigdy nie zapomnę chwili, w której lekarz przekazywał nam tę wiadomość. W jego głosie było tyle powagi. Kiedy usłyszałam nazwę choroby mojego syna, miałam wrażenie, że świat się zatrzymał. Słyszałam kolejne słowa lekarza, ale nie potrafiłam ich do siebie dopuścić. W głowie miałam tylko jedno pytanie: dlaczego właśnie moje dziecko?
Trudne leczenie
Od tamtej chwili nasze życie wygląda zupełnie inaczej. Obecnie Antoni jest w trakcie leczenia. 2 tygodnie temu otrzymał pierwszą chemioterapię. Każdy kolejny dzień to walka o jego zdrowie. Widzę, ile kosztuje go to wszystko, a jako mama zrobiłabym wszystko, żeby zabrać mu choć część tego cierpienia.
Nasza codzienność
Dziś jesteśmy w domu. Staram się być przy nim w każdej chwili. Dużo rozmawiamy, śmiejemy się i wspólnie próbujemy odnaleźć normalność w tej nowej rzeczywistości. Chcę, żeby wiedział, że bez względu na wszystko nie jest sam. Każdego dnia daję mu tyle siły, ile tylko potrafię, choć sama często walczę ze strachem, którego nie pokazuję.
Bracia Antka również bardzo mocno się o niego troszczą. Widzę, jak bardzo go kochają i jak bardzo chcieliby, żeby wszystko wróciło do tego, co było kiedyś. W tych trudnych chwilach jeszcze bardziej trzymamy się razem.
Walka o marzenia
Przed chorobą Antek był bramkarzem w lokalnym klubie piłkarskim. Piłka nożna była jego wielką pasją i to właśnie z nią wiązał swoją przyszłość. Poza treningami uwielbiał czytać o informatyce i programowaniu.
Dziś syn porusza się o kulach, a zamiast boiska i treningów są szpitalne sale, badania i leczenie. Wierzę jednak z całego serca, że jeszcze nadejdzie dzień, kiedy znów będzie mógł robić to, co kocha.
Prosimy o pomoc
Samotnie wychowuję syna, a koszty związane z jego leczeniem są bardzo wysokie. Przed nami jeszcze długa droga, ponieważ Antoni będzie potrzebował także intensywnej rehabilitacji.
Dlatego z całego serca proszę o wsparcie zbiórki mojego syna.
Поділіться та просувайте
Заохочуйте друзів підтримувати та ділитися. Поділіться посиланням на збір у соціальних мережах
Передайте 1.5% податку
Ваш e-PIT - це найпростіший спосіб подати податки та підтримати підопічного.
Крок 1 – увійдіть до е-Податкової служби та скористайтеся послугою e-PIT.
Крок 2 – у формі розрахунку PIT натисніть опцію Вибрати організацію.
Крок 3 – у списку організацій знайдіть Фундацію Cancer Fighters або введіть номер KRS 0000581036.
Крок 4 – у полі конкретної мети 1,5% вкажіть підопічного, ввівши дані нижче: