Cios spadł nagle, bez ostrzeżenia, rozrywając spokojne życie na dwie nieprzystające do siebie części. Dziś 41-letni Łukasz walczy o każdy kolejny miesiąc bycia mężem i ojcem, o prawo do zachowania świata, który był dla niego wszystkim
„Najtrudniejsze jest to, że nie wiem, co będzie jutro. Wiem tylko, że muszę walczyć dla dzieci”.
Ciało zaczęło krzyczeć
Łukasz żył w wypracowanym rytmie, który dawał poczucie stabilności i sensu. Praca, tenis, wycieczki rowerowe i czas spędzany z rodziną składały się na codzienność, w której było miejsce na plany i spokój. Na początku września 2025 roku pojawiły się pierwsze sygnały, których nie dało się już zignorować. Drętwienie kończyn, niedowład lewej strony ciała, zaburzenia równowagi. Objawy wracały coraz częściej, a towarzyszący im niepokój narastał z każdym kolejnym dniem, stając się cieniem, którego nie dało się odsunąć ani uciszyć.
Diagnoza zburzyła poczucie bezpieczeństwa
Nadszedł moment, w którym uspokajające myśli, że to tylko przejściowy problem, przestały wystarczać. Rozpoczęta diagnostyka przyniosła odpowiedź, na którą nikt nie jest gotowy. Glejak wielopostaciowy. Glioblastoma IDH wildtype, IV stopień według klasyfikacji WHO. Ciężar tej diagnozy przykrył wszystko, co było dotąd oczywiste, pozostawiając jedynie poczucie rozpadu i brak wskazówek, jak odbudować rzeczywistość od nowa. Przyszłość, która jeszcze niedawno była pewnikiem, stała się niewiadomą. Każdy kolejny dzień zaczął być liczony inaczej.
Operacja i pierwszy etap walki
25 września 2025 roku w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu Łukasz przeszedł skomplikowaną operację. Wykonano kraniotomię okolicy czołowej prawej i usunięto guz pod kontrolą neuromonitoringu, z użyciem kwasu 5ALA i światła UV. Zabieg przebiegł pomyślnie, jednak pozostawił po sobie lekki niedowład lewej strony ciała. Była to pierwsza cena, jaką przyszło zapłacić za ratowanie życia. Pięć tygodni po operacji rozpoczęła się intensywna, sześciotygodniowa chemioradioterapia. Każdy dzień oznaczał dojazdy między domem w Gorzowie Wielkopolskim a Centrum Onkologii w Poznaniu. Radioterapia połączona z chemioterapią wyniszczała organizm. Pojawiało się skrajne zmęczenie, osłabienie, nudności i wymioty. Zastosowana terapia hipertermii powodowała dodatkowo silne bóle głowy. Każdy dzień leczenia był kolejną próbą wytrzymałości. Od 13 stycznia 2026 roku Łukasz rozpoczyna monoterapię lekiem Temodal w cyklach 28-dniowych, zaplanowaną na sześć miesięcy. Równolegle rodzina poszukuje możliwości dalszego leczenia poza standardami dostępnymi w Polsce, w tym immunoterapii w Niemczech oraz terapii Optune TTF.
Życie podporządkowane chorobie
Nagła diagnoza zmusiła Łukasza do przerwania pracy zawodowej. Przebywa na zwolnieniu lekarskim, a objawy neurologiczne oraz skutki leczenia uniemożliwiają mu powrót do dotychczasowych obowiązków.
Choroba dotknęła całą rodzinę. Codzienność została podporządkowana leczeniu, wizytom lekarskim i nieustannej niepewności jutra. Największym lękiem pozostaje obawa przed szybką wznową choroby oraz utratą samodzielności.
„Jestem mężem i ojcem. Dla dzieci każdego dnia próbuję być silny, nawet kiedy bardzo się boję”.
Leczenie trwa i już teraz wymaga ogromnych środków finansowych. Co będzie dalej, wciąż pozostaje niewiadomą. Zbiórka może wymagać zwiększenia wraz z pojawieniem się kolejnych informacji o dostępnych możliwościach leczenia, również poza granicami kraju. Nie można jednak czekać. Ta zbiórka powstaje dziś, by dać Łukaszowi szansę na dalsze leczenie i na zachowanie tego, co najważniejsze, możliwości bycia mężem, ojcem obecnym w życiu swoich najbliższych.
To nie jest tylko walka z nowotworem. To walka o to, by choroba nie odebrała Łukaszowi tego, co najważniejsze. Rodziny.